czwartek, 5 lutego 2009

No i szit...
spóźnienie w pierwszym dniu pracy. Nie dość że nowa robota to od razu wyjazd służbowy nad morze. Koleś zatrudniony razem ze mną przyszedł wcześniej... całe życie drugi... matura ? druga ławka... pierwsza kobieta też nie pierwszej świeżowści ale Kaliguliks twierdził że jest to mu wierzę....

Jedziemu autobus zatrzymuje się jak na wycieczce z przedszkola... 30 minut i muszą siusiu, kuźwa mój pęcherz jest nietypowy bo się odsikałem jak oni oddawali mocz po raz czwarty. Żenada nowy Pierwszy pierwszy ponowinie... nie mogę oglądać Nic Śmiesznego...

Na imprezie nie znalazłem Małgorzaty za to było kilka zgonów i jeden co mnie wkurzał... byłem grzeczny... Wrócilismy z Pierwszym wcześniej zabierając nową sexy koleżankę. Nie było co robić a koleżanka drętwo udała się spać więc poszliśmy na molo. Cudnie... noc... powietrze od morza i łabądki... gadam do nich w ich rodzimym języku... come to mir... reagują ale są jakieś nieme ? no cóż jeden zagdakał mi nerwowo w rękaw... idziemy dalej Pierwszy przodem jak coś myślę sobie jak miejscowi nas zaczepią będzie pierwszy na strzał a ja ucieknę...

Było spokojnie, wróciliśmy... hotel, białe szlafroczki frote... pierwszy dzień pracy za mną. Pierwszy jakiś spięty cóż może nie zna korporacji. Czas na sen jutro konferencyja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz